Jak się całować w kinie?

Większość moich respondentów twierdzi, co zaskakujące, że nie lubi się całować w kinie; bardziej wolą oglądać film. Z tych, którzy lubią się całować, trzydzieści procent mężczyzn i czterdzieści procent kobiet oświadcza, że woli, jeśli nikt za nimi nie siedzi. Całują się na ogół zaraz po zgaszeniu świateł albo kiedy na ekranie pokazywane są czułe i romantyczne sceny. Pocałunki w kinie nie są zbyt namiętne; częściej zdarzają się krótkie buziaki. Jeśli wasz partner lubi się całować podczas filmu, nauczcie go zabawy w imitację: całujcie się za każdym razem, kiedy robią to aktorzy. Oczywiście najlepiej się w to bawić podczas filmów miłosnych. KOBIETY: „Zwykle nie lubię tego robić, jeśli siedzą za mną ludzie. Całuję się, kiedy są przyjemne sceny, na przykład piękne widoki natury albo scena powitania po długim rozstaniu. Miło i bezpiecznie jest siedzieć obok swego chłopaka w ciemnym i odstręczającym otoczeniu”. „W kinie nie lubię się całować, uwielbiam natomiast prawie aż do bólu się obmacywać!”  Całowanie się w kinie jest w porządku, ale nie robię tego, jeśli siedzą za mną ludzie; moim zdaniem to nieprzyzwoite”. „Robię to czasami, jeśli jest kiepski film”. „W kinie wystarczą jeden albo dwa krótkie całusy. Najlepiej podczas jakiejś romantycznej i emocjonującej sceny, która działa na nas oboje”. „Jeśli film przestaje mnie interesować, zaczynam mieć ochotę na to i owo”.  „Całuję się z chłopakiem podczas scen miłosnych, a trzymam go mocno za rękę, kiedy pokazują coś strasznego”. „Zwykle całuję się, kiedy film jest głupi”.

Pocałunek na zgodę

Jednego z najprzyjemniejszych wzruszeń w życiu zakochanych dostarcza chwila, kiedy godzą się ze sobą po jakiejś kłótni. Kochankowie od dawien dawna kłócą się o najgłupsze rzeczy, wściekając się i obiecując, że nigdy już się nie zobaczą. A potem nieodmiennie — czasami po paru minutach, a nawet sekundach — godzą się i cała złość przeobraża się w najgorętsze przywiązanie; czują, że nigdy jeszcze nie byli ze sobą tak blisko. Odsunąwszy na bok dzielące was różnice, poczujecie nowy przypływ miłości. Pocałunek (określany przez Niemców jako Versóhnungs- kuss), którym pieczętujemy ten punkt zwrotny, stanowi szczególny i wspaniały eksperyment w dziedzinie alchemii serca. Spróbujcie sami, jak działa ta magia: Jeśli wciąż jesteście na siebie wściekli, zbliżcie się ostrożnie do partnera (partnerki), nie zdradzając swoich zamiarów. Niech myśli, że chcecie kontynuować kłótnię. Tuż przed pocałunkiem powiedzcie szybko coś na zgodę, na przykład „Kochajmy się, a nie walczmy ze sobą”. Dajcie partnerowi (partnerce) szybkiego buziaka, żeby sprawdzić, jak to przyjmie. Jeśli wasz wstępny całus spotkał się z dobrym przyjęciem, natychmiast przystąpcie do dłuższego pocałunku.
Jeśli jesteście świeżo po kłótni, poczujecie, jak wypełniająca was złość przeobraża się w ekstazę pojednania. Francuzi, którzy zawsze przejawiali wyjątkowe zrozumienie w sprawach serca, już od czasów Moliera chętnie oglądają sceny pojednania w teatrze. Obfitują w nie zwłaszcza komedie, co nasuwa nam pewne ważne spostrzeżenie: decydując się na pocałunek na zgodę, nie traćcie poczucia humoru. Pocałujcie śmiało partnera (partnerkę), kiedy jesteście jeszcze rozgrzani po sprzeczce — niespodziewany gest pojednania może sprawić, że jego (jej) usta rozchylą się w uśmiechu i już po chwili będzie się śmiać do rozpuku.

Pocałunki telefoniczne

Najbardziej ulubione przez dzieci, telefoniczne całusy zdarzają się czasami podczas telefonicznej rozmowy zakochanych. Polegają po prostu na głośnym cmoknięciu do mikrofonu, najczęściej tuż przed odłożeniem słuchawki. Niektórzy przyznają, że robiąc to, czują się jak dzieci. Powinniście więc sami zdecydować, czy na pewno jest to rzecz, której chcecie spróbować. MĘŻCZYŹNI: „Moje dzieci robią to, kiedy żegnają się ze mną przez telefon. Ja robię to także. Nie jest to wcale ani głupie, ani infantylne, ale trochę… dziecinne”.
„Wyłącznie pojedyncze cmoknięcie i to tylko czasami. Romansowanie przez telefon wprawia mnie najczęściej w zakłopotanie”.
„Nie. Brzmi to głupio i sprawia, że słuchawka jest cała zaśliniona”. KOBIETY: „Daję całusa przez telefon, chcąc zrobić komuś kawał. Uważam, że to może być zabawne. Ściągam usta i wsysam przez nie powietrze, wydając głośne cmoknięcie. Może to trochę wulgarne, ale śmieszne”. „Uwielbiam przyjemne, soczyste pocałunki przez telefon. Mam telefonicznego przyjaciela, którego poznałam, wykręcając kiedyś niewłaściwy numer. Czasami dzwoni i całuje mnie, nawet się nie witając. Uwielbiam to”. „Robię to zawsze”. „Robię to, ale nie lubię odgłosu całowania przez telefon”. „Tak, demonstruję wtedy danej osobie, jak będą ją całować, kiedy będziemy ze sobą sami”. „Razem z córką wymyśliłyśmy nasz własny pocałunek. Zaczyna się od długiego mmmmmm, które przechodzi w całus, kiedy dodajemy mmmm-uuuu… To taki nasz werbalny pocałunek”. „Widuję mojego chłopaka tylko w weekendy (mieszka pięćdziesiąt mil ode mnie) i co wieczór rozmawiamy przez telefon. Rozmowę często kończymy telefonicznym pocałunkiem”. „Tak. Mówię mu: — Zamknij oczy. Pomyśl o mnie, weź głęboki oddech i całujmy się!” Frank i Sally nie widzieli się od trzech dni. Wybierają się dziś wieczorem do kina. — Nie mogę się już doczekać, tak bardzo pragnę ją zobaczyć — myśli Frank, podchodząc do jej drzwi. Nawet tego nie zauważa, ale z niecierpliwości i przejęcia pocą mu się ręce. Oddycha szybko, naciskając dzwonek i uświadamiając sobie z zadowoleniem, jak wspaniały i piękny staje się świat, gdy jest razem z Sally.

Całowanie a bycie całowanym

Subtelna różnica! Wiele osób napisało przepiękne eseje, w których rozróżniając całowanie od bycia całowanym, opisują, jak przechodzą w ciągu jednej chwili od agresywnego pocałunku do postawy pasywnej. Czasami taki podział na role może być fascynujący — jak wtedy, gdy całujcie kogoś uległego, kogoś, kto zaledwie toleruje dotyk waszych warg, kto nie daje po sobie poznać, czy płonie z namiętności, czy drży z antypatii, aż nagle, po kilku minutach oczekiwania, jego wargami wstrząsa mimowolny dreszcz rozkoszy, a wy przypuszczacie ostatnią szarżę, czując, jak wali wam w skroniach puls i chodzą po plecach ciarki. „Mogę być całowana i nie całować, a także odwrotnie. Można być pasywnym i nie angażować się w pocałunek”. „To bardzo fajna sprawa. Można być przez kogoś całowanym i ta osoba ma wrażenie, że się jej odpowiada, ale w rzeczywistości jest się obecnym tylko ciałem, nie duchem”. „Powiedziałam mojemu chłopakowi, żeby czasami się nie ruszał, kiedy go całuję. Jeśli próbuje reagować, mówię, żeby siedział spokojnie — koncentrował się na tym, co czuje. To go na ogół bardzo podnieca”. „Wiesz, co jest najzabawniejsze? Kiedy całuje się chłopaka, zakazując mu odwzajemniać pocałunek. Robi się wtedy wszystko samemu, kieruje się pocałunkiem. To takie podniecające!”

Śmiech podczas pocałunku

Nie obrażajcie się, jeśli wasz partner śmieje się lub chichocze podczas pocałunku. Seksualna intymność pobudza wiele osób do śmiechu. Osiemdziesiąt procent mężczyzn i dziewięćdziesiąt sześć procent kobiet przyznało, że zdarzyło im się czasami zachichotać z powodu odczuwanej przyjemności. A dwa procent respondentów nawet płakało, kiedy pocałunek był tak słodki, że wydawało im się, że go nie zniosą. Jeśli więc wasz partner się śmieje podczas pocałunku, oznacza to, że całujecie go dobrze. Co robić z rękoma?
Kochankowie stykają się na ogół najpierw ustami; ręce mogą w ogóle nie brać udziału w pierwszych pieszczotach. Mężczyźni często lubią, kiedy kobiety biorą ich twarz w obie dłonie. To bardzo czuły i delikatny gest. Wiele kobiet lubi, kiedy mężczyzna sunie palcami albo ręką w górę i w dół po ich krzyżu. A oto kilka innych propozycji: KOBIETY: „Delikatnie pieszczę go w kark albo policzki. Wsuwam także palce w jego włosy”. „Bawię się jego włosami, masuję muskuły, zadzieram mu do góry koszulę, żeby dotknąć jego nagich pleców”.
„Moje ręce są w ciągłym ruchu — dotykają jego włosów i pleców. Czasami klaszczemy w obie albo jedną dłoń. Dotykam palcami jego twarzy (oczu, policzka, czoła, warg). Otulam dłońmi jego uszy. Kładę mu także ręce na biodrach”. „Całując się z mężem, dotykam jego włosów, uszu, ramion, pleców, pośladków, i tak dalej”. „Gładzę drugą osobę po głowie, ramionach i po całym ciele”.

Rozmowa podczas pocałunku

Nadstawcie teraz ucha, milczący kochankowie! Większość mężczyzn i kobiet (sześćdziesiąt procent) lubi odzywać się w trakcie pieszczot. „Jeśli moja dziewczyna nic do mnie nie mówi, kiedy się pieścimy i całujemy, zaczynam podejrzewać, że w ogóle mnie nie lubi” — oświadczył jeden z respondentów. Nie ma powodu do wstydu. Nie całujecie się w końcu z kimś obcym. Przerwijcie po prostu na chwilę pocałunek i obejmując partnera (partnerkę), powiedzcie mu (jej) coś miłego. A potem całujcie się dalej. Przy następnej przerwie zbliżcie usta do jego (jej) ucha i szepnijcie coś podniecającego. Oto kilka przykładowych fraz, które możecie sobie dyskretnie zapisać wewnątrz dłoni: Oooo! Lubię dotyk twoich… (ust, rąk i tym podobne). Ogamanga ubamanga! (Dziecięce gaworzenie może być bardzo seksowne). Och, ty mój mały… (Słowo pieszczotliwe). Chociaż dla większości mieszkańców Zachodu słowa dotyczące seksu stanowią prawdziwe tabu, mniej więcej jedna para na trzy używa ich w trakcie całowania. „Mam z tym problem. Nie robię tego, ponieważ wychowano mnie w duchu katolickim” — przyznała szczerze pewna kobieta. Ale ludzie opowiadający sobie sprośności twierdzą, że szepnięcie partnerowi (partnerce) do ucha czegoś seksownego może być bardzo podniecające. Czasami taka uwaga może wywołać nawet wybuch śmiechu, co prowadzi nas do następnego tematu.

Patrzeć czy nie patrzeć

Pytanie, czy kochankowie powinni całować się z otwartymi, czy zamkniętymi oczyma, jest fundamentalnej natury. To ono właśnie skłoniło mnie do napisania tej książki i z przyjemnością przytoczę teraz kilka wypowiedzi dotyczących tej kwestii. Więcej niż dwie trzecie respondentów przyznało, że zamyka oczy podczas pocałunku, ale nie przejmuje się, jeśli nie robi tego partner. Tylko jedna osoba na trzy całuje się z otwartymi oczyma — jeśli należy do nich wasz partner (partnerka), możecie to uznać za komplement. „Wolę całować się z otwartymi oczyma, chyba że dziewczyna nie jest zbyt ładna” — oświadczył pewien dwudziestoczteroletni młodzieniec.
Nie musicie się jednak zanadto martwić o swój wygląd. Widziany przez waszego partnera (partnerkę) obraz będzie i tak nieostry. A ponieważ znajdująca się w pobliżu twarz odbierana jest przez umysł jako obiekt erotyczny, druga osoba uzna was za bardziej seksownych, niż jesteście w rzeczywistości. Więc od czasu do czasu wy także otwórzcie oczy podczas pocałunków, czując, jak przenika was dreszcz podniecenia! „Lubię patrzeć na minę mojego partnera, na to, jak reaguje”. „Czasami efekt przedłużonego kontaktu wzrokowego jest wspaniały”. „Kiedy jestem zakochana, lubię całować się z otwartymi oczyma. Lubię patrzeć partnerowi w oczy. Czuję się wtedy z nim bardzo głęboko związana”.

Jak wygląda pocałunek z Wysp Trobrianda?

Zbliżcie się do siebie. Usiądźcie razem na macie. Chwilę porozmawiajcie. Obejmijcie się i pieśćcie. Gładźcie dłonią włosy partnera (partnerki). Pocierajcie się nosami. Pocierajcie policzkiem o policzek. Pocierajcie się ustami — nie całując się! Ssijcie język waszego partnera (partnerki). Pocierajcie językiem o język. ‚0. Ssijcie namiętnie dolną wargę partnera (partnerki). Ugryźcie go (ją) w wargę, aż zacznie krwawić. Przekazujcie sobie z ust do ust ślinę. Ugryźcie partnera (partnerkę) w podbródek. Ugryźcie go (ją) w policzek. Pociągnijcie go (ją) za nos zębami. Wsuńcie dłonie w jego (jej) włosy i mocno pociągnijcie. Kąsajcie partnera (partnerkę) w rzęsy. Najbardziej zapewne niezwykłym elementem tego pocałunku jest kąsanie rzęs (według Malinowskiego, wszyscy mieszkańcy Wysp Trobrianda mają poobgryzane rzęsy). Ale inne jego części składowe nie powinny wydać wam się obce. Wielu ludzi na Zachodzie lubi pocierać się nosami, ciągnąć partnera za włosy, a nawet ssać i gryźć jego dolną wargę. Kiedy pytałem moich respondentów o to, czy ssali kiedykolwiek dolną wargę partnera, odpowiedź brzmiała w większości tak — co oznacza, że wasz ukochany (ukochana) może chętnie spróbować niektórych przynajmniej elementów pocałunku z Wysp Trobrianda. Pocałunek ten wymaga dzikiej i nieposkromionej natury. Jego praktykowanie może was kompletnie odmienić; ale jeśli nie boicie się eksperymentów, nie wahajcie się ani chwili. Uwolnijcie tkwiące w was pierwotne instynkty. Niech w powietrzu zabrzmi rytm plemiennych bębnów. A kiedy przyjaciele będą się dziwić, co stało się z waszymi rzęsami, uśmiechnijcie się po prostu i zapytajcie:
Nie słyszeliście nigdy o pocałunkach z Wysp Trobrianda?

Pocałunki uważano za głupie i nudne

Malinowski odkrył, że mieszkańcy Wysp Trobrianda uważają nasze pocałunki (polegające na przyciskaniu do siebie warg) za głupie i nudne. Ale chociaż nie całują się w naszym znaczeniu tego słowa, podczas uprawiania miłości również używają ust. Dwoje typowych kochanków zaczyna na ogół od dłuższej rozmowy, podczas której gładzą się po włosach, obejmują i pieszczą. Po jakimś czasie pocierają się nosami, podobnie jak Eskimosi. Pocierają się także policzkami i ustami — bez całowania. Potem zaczynają ssać język partnera — prezentując jakby odmianę pocałunku francuskiego. Kiedy się roznamiętnią, pocierają językiem język. Następnie — i to jest bardzo ważne — gryzą wysysają dolną wargę partnera, aż zacznie krwawić, a potem gryzą się w rzęsy. Gryzienie rzęs odbywa się zarówno w czasie orgazmu, jak i podczas wcześniejszych etapów stosunku. Kochankowie przekazują sobie także z ust do ust ślinę i kąsają się wzajemnie w podbródek, w nos i w policzki. Ogarnięci namiętnością potrafią tak mocno ciągnąć partnera za włosy, że w dłoniach zostają im ich całe garście. Tak się całują tubylcy z Wysp Trobrianda. Śmiałkowie, którzy chcieliby spróbować czegoś nowego, mogą skorzystać z umieszczonej poniżej instrukcji. Nie musicie wypełniać wszystkich jej punktów. Omińcie te, które was nie interesują i poćwiczcie te, które wydają wam się ciekawe.

Wspólny język

Zapamiętując niektóre obcojęzyczne określenia, możecie razem z kochanką (kochankiem) stworzyć wasz własny język, którym będziecie się posługiwać w miejscach publicznych. Jadąc na przykład autobusem, możecie zaproponować: — let’s buss on the bus (pocałujmy się w autobusie), a stojąc w kolejce do kina powiedzieć: — jesteś taka kysstack, że jak tylko znajdziemy się w środku, zaczniemy spooning. Nadeszła teraz pora, aby przedstawić pocałunek, o którym wasz kochanek nigdy najprawdopodobniej nie słyszał, pocałunek, któremu nazwy użyczyły wyspy mórz południowych, gdzie jest tak popularny, że praktykują go niemal wszyscy. Nie znany reszcie świata, odkryty został dopiero w roku 1929, kiedy Wyspy Trobrianda odwiedził Bronisław Malinowski. Słynny antropolog zapoznał się z dziwnymi obyczajami seksualnymi mieszkańców i opublikował wyniki swoich badań we wspaniałym dziele pt. Życie seksualne dzikich. Wyspy Trobrianda położone są około 1850 mil na północ od Sydney, w tej części południowego Pacyfiku, która znana jest pod nazwą Morza Salomona. Wyspiarze mają ciemną skórę i należą do rasy papuasko-melanezyjskiej. Malinowski przebadał wszystkie apekty ich życia seksualnego, poczynając od stosunków przedmałżeńskich, a kończąc na ciąży i rodzeniu dzieci. Wyniki jego badań cenione są bardzo wysoko, a ich przełomowy charakter można porównać do prac Darwina.

error: Content is protected !!